Muszę się Wam wyżalić, bo już nie mam siły na ludzi i co wyjdę z domu to spotykam się z coraz to większą jakąś taka agresją wśród zupelnie sobie nieznajomych ludzi.
Nie wiem z czego to wynika ale to smutne jak takie sytuacje zagęszczają się w czasie. Nawet zaczęłam się zastanawiac nad sobą, czy może prowokuje takie zachowania wobec siebie ale doszłam to wniosku, że nie jestem niczemu winna.
Pierwsza sytuacja mająca miejsce niedawno:
Chcę wsiąść do tramwaju i jechać na zajęcia. W ręku cięzka walizka z laptopem na ramieniu rownie ciężka torebka. Do tramwaju trudno było wsiąść bo zatrzymywał się na brukowanej ulicy, wejsice bylo dosc wysoko. Stoję z boku, przepusciłam wiekszość ludzi no ale tramwajarz juz dzwoni drzwiami no to chcę wsiąść. Ale ale: przede mna wpycha się jeszcze babka, na oko tak 50 lat z wnuczkiem z 5 lat. Wsiada z nim całą dwumetrowa szerokością wejscia rozwalając sie na boki. I jak się nie zacznie na mnie drzec przy tych ludziach: "Trochę kultury dziewczyno!" a ja do niej: "Ale o co pani chodzi, skad taka agresja?" "Nie widzisz, że z dzieckiem wsiadam?!" "Widze prosze Pani ale nie cale przejscie jest dla Pani, ja mam cięzka torbę i tez mi niewygodnie..." Mina babki - mordercza! Najgorsze jest to, że sytuacja byla do tego stopnia nieprzyjemna, że z nerwow nie mogłam dobrze zaprezentowac prezentacji na uczelni ktora mialam parenascie minut pozniej. Co za babsko.
Sytuacja druga, niedlugi czas pozniej - DOSŁOWNIE HITOWA:
Stoję na przystanku tramwajowym, kawałek dalej przystanek autobusowy. Ja stoję na przystanku sama, na autobusowym stoi masa ludzi. Stoję, czekam. Nieopodal widzę dwie dosc młode babcie ktore sobie stoja i plotkują. Jedna nagle jak nie zacznie sie drzec: "tak jak takie mlode kur** tak jak ta blondyna co tam stoi! Kur**ą się z zonatymi facetami za pieniądze! Utrzymanki pierd**
**e! Myslisz ze skad ona ma pieniadze na takie ubrania?! Że tak wyglada! Mówie Ci takie młode dziw** jak ta są najgorsze!" i jeszcze wiele więcej! Najlepsze ze wydzierala się na cała ulice! Wszyscy z przystanku na mnie patrzyli! Pewnie mysleli ze ona mnie zna i mowi o mnie prawde! Ta babka obok niej z ktora rozmawiala tylko jej przytakiwała!! "Tak tak! Dokładnie!" Mowie Wam, juz chcialam dzwonic na policję ale nadjezdzal moj tramwaj a juz bylam spozniona na zajecia. Oczywiscie pozniej się rozpłakałam z tego wszystkiego.
Sytuacja trzecia - dzisiejsza:
Jadę pociagiem, pociag zapchany do granic mozliwosci, tym bardziej ze to osobowy. Jak to w osobowym, mamy cztery miejsca siedzace, dwa po jednej, dwa po drugiej stronie. Wchodzę i chce usiasc, siedzi laseczka pod oknem i ma tak wielka walizkę, ze nie mogla jej dać na góre i trzyma ja przed nogami tak ze miejsce naprzeciw niej jest zablokowane i nie da się usiaść. Obok niej jakis dziadek. Ja siadam naprzeciwko dziadka. Zaczynaja schodzic się ludzie. Przychodzi jedna babka, taka dość młoda i mi sie pyta czy moge sie przesunac i dac jej to miejsce jedno a ja mowie, ze nie dam rady bo jest zablokowane przez ta walizkę. A ona do tej dziewczyny wlascicielki walizki: "No niechże pani wezmie ta walizke na gore" a ona: "ale prosze pani ja sobie nie poradze jej zdjąc mam pozniej przesiadke 3 minutowa" a dziewczyna naprawde taka drobniutka była. A ja mowie: "niech sie pani przejdzie wzdłuz pociagu, na pewno jakies miejsce wolne jeszcze bedzie" a ona "to może pojdziesz i mi poszukasz?!" no kurde!! Co za babsko wredne! "ja nie będe pani niczego szukac, jestem zmeczona, wracam po szkole do domu" - odpowiedziałam bo juz nie moglam z nerwow i z jej wrednej miny! Widzi ze nie idzie niz z walizka zrobic bo jest ogromna to sie jeszcze wykłoca! No ale to jeszcze nic, to jeszcze nie koniec zwierzecych instynktów naszego spoleczenstwa i komedii odnośnie jednej walizki. Jadę jadę, obok mnie ludzie stoją w przejsciu, niektorzy siedza na podlodze (ja też wiele razy siedzialam na podłodze w pociagu jak nie było miejsca i wiem ze to nic strasznego bo juz sie przyzwyczaiłam). Nagle zza drzwi wagonu zaczyna mnie filmowac/robic zdjecia nie wiem jakis chlopak. Wychodzi (podpity byl oczywiscie) i na mnie z pretensjami pokazuje mi telefon z mpoim zdjeciem jak siedze (!) i mowi: "wrzuce to na youtube! Ty sobie jedziesz na dwoch miejscach a tu dziewczyna obok siedzi na podlodze!" tego juz mi bylo za wiele! Razem z ta dziewczyna wlascicielka walizki zaczelysmy tłumaczyć, że no jakim cudem ma tu ktos usiasc skoro jest walizka i nie da rady siła rzeczy! Dla nich lepiej zeby dwa miejsca byly wolne! W ogole komedia kłocic sie o walizke i o miejsce w pociagu osobowym! Ludzie naprawde staja sie tak prymitywni ze wracaja do podstawowych instynktów! Jakbym mogla to bym kurde wisiała/fruwała nad ta walizka tylko po to zeby byly dwa miejsca wolne a nie tylko jedno - dla mnie - no ale cóż! Czarodziejka nie jestem!
Czasem odechciewa mi sie wychodzic z domu bo na ulicy wsrod obcych ludzi nie doswiadczami usmiechu ani pomocy tylko zlosc, agresje i jakas chora frustracje przenoszona na wszystko dookoła! Nieważne czy winni czy niewinni!
Jesli ktoś z Was dotrwał do końca opisu moich smutków to jestem pod wrazeniem i dziękuję. Życzę sobie i Wam, żebysmy mieli siłę na nie przejmowanie sie takimi sytuacjami i dalsza wiarę, że jednak nasze społeczenstwo nie jest takie złe... Dla mnie jest to trudne, ale próbuje sie od tego typu zachowań odcinać.
-
Pampi:
-
Pampi:
-
Miss--A:
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (24) ›